Kancelaria Prawna Medea Wrocław B. Drobnera 10 lokal 109, 53–203 Wrocław

Ukradli ci auto? Liczysz na odszkodowanie od ubezpieczyciela? Może cię spotkać przykra niespodzianka

Opla vectrę pan Wojciech kupił w komisie. Za 13 tys. zł, na kredyt. Wóz ubezpieczył w dużym towarzystwie ubezpieczeniowym. Ukradziono go dwa lata później, gdy pojechał na zakupy. - Odszkodowania nie będzie – usłyszał.

Dlaczego?
- Nie ma pan drugiego kluczyka do samochodu.
- Ale w komisie sprzedali mi z jednym!
- Do wypłaty odszkodowania potrzebne są dwa.
- Jak mnie ubezpieczaliście, to jeden kluczyk wam nie przeszkadzał!

Obowiązek posiadania dwóch kluczy do auta jest standardem w umowach ubezpieczeniowych, ale nie wszyscy o tym wiedzą.
W ubiegłym roku z ulic i parkingów ukradziono 17 tys. samochodów o wartości ponad pół miliarda złotych. Najczęściej volkswageny passaty i golfy oraz audi a4 i a6. Policja odzyskała auta o wartości zaledwie... 39,7 mln zł. Reszta przepadła.
Ubezpieczeni właściciele mogą złożyć wniosek o wypłatę odszkodowania. Ale dostać pieniądze - to inna historia. Ubezpieczyciele nie informują, jak często odmawiają wypłat.

Firmy szukają wszelkich luk, by tylko nie wypłacić ani złotówki. Odmawiają, jeśli np. właściciel nie zgłosił kradzieży wozu w ciągu jednego dnia roboczego. Albo zostawił kluczyki w kurtce w poczekalni u lekarza.

- Docierają do nas takie sygnały, z reguły ubezpieczyciele powołują się na rażącą niedbałość klientów - opowiada Krystyna Krawczyk, dyrektor biura rzecznika ubezpieczonych.

Rzecznik niewiele może zrobić. Może prosić towarzystwo o zmianę decyzji, ale jeśli ubezpieczyciel się uprze, ma związane ręce. - Wtedy pozostaje droga sądowa. Na szczęście sądy coraz częściej stają po stronie konsumentów - mówi Krystyna Krawczyk.

Rzeczywiście? - Z przykrością to stwierdzam, ale ludzie często sami są sobie winni. Nie czytają umów, które podpisują - mówi sędzia, która często orzeka w podobnych sprawach. - Umowy ubezpieczeniowe wyraźnie wymieniają, w jakich przypadkach firmy nie wypłacą ubezpieczenia. Że nie można zostawić dowodu rejestracyjnego w aucie. Że trzeba mieć dwa kluczyki. Miałam jakiś czas temu przypadek, gdy człowiek zostawił kluczyki w szafce na basenie. Ktoś włamał się do niej i ukradł samochód. Właściciel przegrał proces o odszkodowanie. Zgodnie z umową powinien je był zostawić w depozycie u obsługi. Ewentualnie udowodnić, że nie ma związku między kradzieżą a zawinionym działaniem ubezpieczonego - tłumaczy sędzia.

- Musimy się bronić przed wyłudzaczami - przekonują ubezpieczyciele. Brak kluczyków czy dowodu to dla nich znak, że kierowca próbuje wyłudzić odszkodowanie. - Zwłaszcza w czasie kryzysu mnożyły się przypadki nadużyć. Kierowcy dogadywali się z komisami sprzedającymi auta za wschodnią granicę, a sami inkasowali pieniądze ze sprzedaży auta i próbowali jeszcze wyłudzić odszkodowanie - mówi nam pracownik jednego z największych towarzystw ubezpieczeniowych.
Jednak ubezpieczyciele wymigują się nawet w oczywistych przypadkach.

Pan Leon wykupił OC i AC w czerwcu w jednym z największych towarzystw. Jego suzuki grand vitara z 2006 r. ubezpieczyciel wycenił wówczas (według specjalnych tabel Eurotax) na ponad 50 tys. zł. W październiku auto skradziono. Firma zaproponowała 43 tys. zł odszkodowania. - Jakim cudem w tak krótkim czasie mógł stracić na wartości 7 tys. zł? - irytuje się pan Leon.

Postanowił więc sprawdzić, co by było, gdyby ponownie chciał ubezpieczyć to samo auto. - Tym razem wyceniono je na prawie 55 tys. zł! - opowiada. Dopiero po interwencji "Gazety.pl" towarzystwo wypłaciło całą sumę. Dlaczego nie od razu? - Błąd ludzki, każdemu może się zdarzyć - tłumaczył się rzecznik towarzystwa.
kancelaria prawna MEDEA - za portalem "Gazeta.pl"